– Pamiętaj, odbieram go z lotniska o dziewiątej, potem lecimy do biura na prezentację, potem przyjęcie w Bristolu, i od razu odstawiasz go na samolot. Zrozumiałaś?
– Tak. Odbierasz, lecimy, przyjęcie, odstawiam.
– Upewnij się, że będą mieli przegrzebki. On je podobno lubI.
– Tak jest, szefie.Dzidzia wyłączyła zestaw głośnomówiący i zrobiła głęboki wdech. Od tygodnia cały Oddział mówi tylko o tym. Z Centrali przyjeżdża Ważna Szycha. Wszystko musi być zapięte na ostatni guzik.– Mówię ci, już nie wyrabiam. Jak oni to przeżywają! Jakby nie rozumieli, że im bardziej człowiek się stara, tym gorzej wychodzi. Trzeba działać lekko, się nie napinać się. No nic, odbębnię swoje i przyjadę na nasz piknik. Będziecie musieli zbierać gałęzie beze mnie.Działanie bez napinki, co racja to racja. Ostatnio dzięki Dzidce miałam okazję przekonać się w czym rzecz… Właśnie wybierałam się na Wielką Galę. Emocje, że ho ho. Przygotowałam kreację, poszłam do fryzjera, Dzidka nałożyła mi perfekcyjny makijaż. No i wszystko fajnie, gdyby nie postanowiła zwieńczyć dzieła spryskując moje włosy lakierem. W każdym razie, ona myślała, że to lakier. Nie będę ściemniać: moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. Nie powinnam była stawiać buteleczki z gazem łzawiącym na półce w łazience. Właściwie nie wiem jak się tam znalazł. A przepraszam, wiem. Wróciłam z joggingu i własnoręcznie go tam odłożyłam. (Podobno w lesie grasuje gwałciciel.) No więc Dzidzia wzięła w dłoń niewinnie wyglądający spray i nakierowała strumień na moją bujną grzywkę. To były ułamki sekund, Dzidzia, nieeeee – zdążyłam krzyknąć. Dwie godziny dochodziłam do siebie. Gala w międzyczasie się skończyła, ścianki stały się tłem dla innych, i podczas, gdy rywale mieli brylować w rubrykach towarzyskich, mnie pozostało wpuszczać do oczu krople nawilżające i pić herbatę z melisą. To była prawdziwa lekcja nienapinania. W każdym razie, tak ją zinterpretowała moja przyjaciółka.

-Oj tam, oj tam. Wiesz przecież, że nie zrobiłam tego specjalnie.
No niby wiem. Ale czasami się zastanawiam…

Ponieważ Dzidka zwykle robi wszystko na opak, bardzo byłam ciekawa jak się potoczy wizytacja Centrali. Coś mi podpowiadało, że moja przyjaciółka znów zabłyśnie.
Życie jest niekończącym się splotem zadziwiających okoliczności, prawda? Niektórzy mówią przypadków, ja twierdzę przeznaczenia. Jak zwał, tak zwał. Dość powiedzieć, że miałam okazję poznać Szychę, a nawet śpiewać z nim w duecie – przemiły gość, mówię Wam.

Po prezentacji, wszyscy udali się do windy. Dyrektorzy zapodali motywacyjne gadki, ale Szycha się wyłączył, po czym nagle rzekł, że idzie schodami. Jak schodami? Przecież 12 piętro? No i? Panie spojrzały na swoje niebotyczne szpilki, panowie – na piwne brzuszki. Spotkamy się na dole, muszę pomyśleć. Wszyscy przestraszeni tą deklaracją, z duszami na ramieniu, skierowali się do windy, tylko Dzidzię coś tknęło. (Moja krew.) Pójdę z panem, rozprostuję nogi. (Oczywiście cała rozmowa toczyła się w języku angielskim.) Dzidzia zdjęła szpilki i jakby nigdy nic, jęła kicać w dół po schodach biurowca. Podarła sobie rajstopki, ale co tam rajstopki, gdy ważą się losy korporacji. Wiem, że prawdopodobieństwo kolejnych zdarzeń może wydawać się nikłe, wspomniałam jednak o tych splotach… Winda utknęła między piętrami, konkretnie między siódmym a ósmym. Dyrektorzy nie mieli zasięgu. Szycha odetchnął z ulgą: wiesz co, jedźmy w jakieś fajne miejsce. Planowaliśmy przegrzebki. In a fancy restaurant. Aaaaaaaa, nie znoszę przegrzebków. Gdzie nie pojadę, wszędzie mi je podają. Macie tu hot dogi?

Dzidzia i Szycha wymknęli się z biurowca. Podekscytowani jak para dzieciaków przyjechali na naszą polanę. Rozpalili ognisko. Robili szaszłyki z kiełbasek, papryki i boczku. Pili wódeczkę. Przebukowali samolot. Śpiewali Imagine. (Szycha grał na gitarze – okazało się, że przed laty był członkiem rockowego bandu, ale odszedł, żeby zająć się biznesem.) Odleciał o świcie. Mówił, że przypomniał sobie młodość.

Budżet został przyznany, a Dzidzia jedzie na międzynarodową konferencję do Kalifornii. Na specjalne zaproszenie Centrali.
I po co się było tak napinać, hę?