Miałam ja ciocię. Stara wariatka, mówili, lecz ja ją lubiłam. Nazywali ją Leosia – od Leokadii. Leosia miała ADHD. Znaczy wtedy się na to tak nie mówiło – wtedy się mówiło, że kawał z niej cholery. Wszystko chciała od razu, a że życie w takich przypadkach najczęściej pokazuje nam fucka (chyba, że akurat jesteśmy arabskim szejkiem), machała Leosia laseczką, aż spadały doniczki z parapetów.

Leosia była moją patronką. Kładła tarota, dużo paliła, kochała mocno, nienawidziła szczerze. W młodości obdarzyła gorącym uczuciem pewnego oficera. Była to dzika namiętność, z tych co to każą w amoku zdzierać z siebie ubrania – nic więc dziwnego, że ukradkowe, kipiące żądzą spotkania skończyły się ciążą. Oficer pochodził z arystokracji, Leosia raczej z nizin społecznych, toteż rodzina wysłała go do Francji, żeby ustrzec przed mezaliansem. Leosia długo płakała, a potem urodziła chłopczyka. Z rozdartym sercem czekała na kochanka, czas mijał, a on milczał. Myślicie, że kochanek zapomniał o niej? Ha! A czy można zapomnieć o prawdziwej miłości? O miłości, która zdarza się tylko raz? Okazało się, że matka Leosi ukrywała listy, które zrozpaczony słał zza granicy. Leosia była piękną kobietą i prawdopodobnie matka chciała dać jej szansę na dobre zamążpójście, póki dziewczę było jeszcze świeże. (Nie znano wówczas botoxu.) Historia znalazła swój finał w 1939 roku, gdy kawaleria szła na Kutno. On zjawił się przed bitwą w mieszkaniu Leosi. Spojrzała na niego, wszystko wróciło – kochał ją jak wariat. Spędzili ze sobą parę godzin, godzin, które się potem opiewa w poematach. Czego tam nie było! Kropelki potu, fruwające pościele i ach, cóż on jej robił, ach… (jej słowa). Potem, o świcie nasz wojak poszedł z szabelką na czołgi. (Że też miał siłę po tym wszystkim…) Nigdy nie wrócił. Opowieść rodem z Mniszkówny? Może. Ale najprawdziwsza prawda.

Leosia nigdy potem nie kochała, choć wielu było mężczyzn w jej życiu. O kilku mi opowiedziała. Siedziała przy takim długim stole i mówiła na przykład: no zdradzi, i co? To nie mydelniczka, to się nie wymydli. Zrozum, serdeńko, dla nich to zupełnie co innego niż dla nas. Albo: mieć byle jakie męskie oparcie w życiu, to już lepiej oprzeć się o ścianę. Chłonęłam jej lekcje, lecz na nic mi się to zdało – przez kolejne 20 lat popełniłam wszystkie możliwe durne błędy. To Leosia zawsze mi powtarzała, żebym nie szła do łóżka z mężczyzną na którym mi zależy. Ale dlaczego ciociu? A bo on wtedy straci zainteresowanie. E tam, ciociu, jak mu będzie dobrze, to nie straci. Oj dziecko (miałam wtedy 17 lat) – straci. Słuchaj mnie, ja wiem.
– No ale przecież twój kawaler nie stracił. Pisał do ciebie.
– To zupełnie co innego. Taka miłość się nie zdarza.
– To co mam robić?
– Czaruj. Uśmiechaj się. Dekolt pokaż. Niech mu się gorąco zrobi. A potem zostaw.
– Jak zostaw?! Jak dekolt?! To okrutne!
– Okrutne? – Zaśmiała się. – Musisz się obronić, inaczej będziesz cierpieć. Szczególnie, że ty taka wrażliwa duszyczka jesteś.
– Nie potrafię tak udawać. To trzeba serca nie mieć.
– Miękkie serce, twarda dupa. Mężczyzna musi cię kochać bardziej niż ty jego.

Nie rozumiałam tego wtedy. Byłam strasznie naiwna. Zawsze daję duży kredyt zaufania ludziom, czemu więc nie miałabym go dawać mężczyznom? Bo nie – powiedziałaby Leosia. Czy namawiam Cię do wstrzemięźliwości? Niech Bóg broni! No może trochę. A w każdym razie do czasu. Aż będziesz absolutnie pewna. Ma to coś wspólnego z gonieniem króliczka. Masz być króliczkiem. Playboya. I nie dać się złapać.

Mężczyzna zrobi wszystko jeśli mu będzie zależeć. WSZYSTKO. Będzie cię nosił na rękach. Wynajmie helikopter, przyczepi do niego prześcieradło z napisem Misia, lofciam i niespodziewanie znajdzie się na wysokości 8 piętra biurowca, w którym pracujesz. Nigdy nie będzie tak zajęty, żeby nie znaleźć chwili dla Ciebie. Z kim Ty się do cholery umawiasz?! Z premierem? A pamiętasz jak w „To właśnie miłość” Hugh Grant przedreptał całą ulicę, żeby znaleźć Natalie? W zimie. W garniturze. I kolędy śpiewał. No. Więc nie mów mi, że on ma dużo na głowie. Nie mów, że jeszcze musi pozałatwiać sprawy z byłą, kotem, psem, premią kwartalną i HGW czym jeszcze. Życie jest proste.

Nie walcz o mężczyzn. Niech oni walczą o Ciebie. Pozwól im na to. Bo dotąd nie mieli szans. I uwierz mi, jak już im pozwolisz, zorientujesz się nagle jaką wspaniałą, niepowtarzalną i cudną babeczką jesteś.