Małgosia przychodzi z tematem.
Mam dość, kręcę się w kółko. Co jest ze mną nie tak? Poznałam faceta. No i wczoraj zamiast do mnie przyjść jak się umówił, napisał, że ma robotę. Poszłam do Witkasia, zamówiłam drinka, patrzę, a ten siedzi z jakimiś ludźmi, myślę, może spotkanie biznesowe, ale nie, browary, śmichy, chichy, obok niego jakaś blondynka. Uciekłam stamtąd, nie chciałam, żeby mnie zobaczył. Jeszcze by pomyślał desperatka. Ten głupi drink kosztował mnie stówę, bo miałam tylko grube, a nie chciałam czekać na resztę.
Pytam: Małgosiu, a czego ty potrzebujesz?
No jak czego? Spędził ze mną weekend, to zobowiązuje.
Patrzę na nią przez chwilę.
Jak spędziliście ten weekend?
Przyjechał wieczorem, późnym wieczorem tak naprawdę, w sobotę, był do rana w niedzielę, zjedliśmy śniadanie, nie mógł zostać dłużej, bo musiał pomóc siostrze w przeprowadzce. No spoko, ja rozumiem. Chciałam z nim jechać, ale się uparł, że nie. Potem jak nie zadzwonił, ja zadzwoniłam. No wiesz, przeprowadzka, dużo na głowie.
A jak to się stało, że się w ogóle umówiliście?
Czatowaliśmy ze sobą. To niesamowite, koło piątku zaczęliśmy więcej gadać.
Którego piątku?
Ostatniego. Zaczepił mnie w czwartek. Znaczy mieliśmy się w znajomych, ale nic nie było. Jak zaczęliśmy gadać w piątek, to położyłam się spać o 6 rano w sobotę. Kurcze, czułam jakbym go znała całe życie. A jeszcze do tego pasujemy do siebie pod tym względem. No wiesz. Szybko przeszliśmy do rzeczy.
W tę sobotę? – Upewniam się
Nie, nie, już w piątek, przez czat. Ale nad ranem, więc jakby na drugiej randce. No i potem w południe się budzę, piszę do niego cześć kocie, on do mnie cześć królewno. Przyznasz, że to wygląda poważnie. Miałam prawo myśleć, że to poważne! Przecież by nie odpisał. No i potem przyjechał późno w nocy.
Późno w nocy?
No tak. Był gdzieś na imprezie i cały czas odzywał się do mnie na messengerze, aż w końcu zjawił się pod moimi drzwiami. Jak się rano obudziłam i spojrzałam na jego stopy wystające spod mojej kołdry, poczułam się jak w domu.
Byłaś w domu.
Długa pauza.
Widzę łzy. Podaję chusteczkę.
No bo wiesz, dziś jest czwartek. W poniedziałek on się odezwał dopiero wieczorem. Straszne to było, chodziłam jak
nieprzytomna cały wtorek, aż się szef do mnie przypieprzył – czekałam cały dzień na wieczór, bo on mówił, że może przyjedzie. Pojechałam do Lidla, był tydzień grecki, kupiłam Halloumi. Próbowałaś kiedyś?
Kiwam głową twierdząco.
Wino też kupiłam. No i on, proszę ciebie, pisze za pięć siódma, za pięć siódma, rozumiesz, że jednak nie może bo coś tam coś tam i że jutro. A miał być o siódmej. No to odpisuję, że ok, że jutro w takim razie. Płakałam jak głupia pakując te żarcie do pojemnika. Dobrze, że Halloumi się nie rozpuszcza, bo byłby do niczego. Głos jej się łamie, siedzi zgarbiona.
No i co dalej?
No dalej był czwartek, ja cała na szpilkach, on się nie odzywa, no to go pytam o której, bo przecież muszę coś
przygotować itd, a on, że nie może, że sorry wielkie, ale ma te tabelki w Excelu. To mu mówię, żeby z tabelkami przyjechał, coś poradzimy, przecież jestem księgową. I że w międzyczasie te tabelki machniemy. Jeśli wiesz co chcę powiedzieć. A on, że naprawdę nie da rady. No i wtedy poszłam do tego Witkasia.

Zatrzymajmy się tutaj. Pewnie niełatwo było Ci to czytać. Być może cisną Ci się na usta epitety. A może rozpoznajesz w tym siebie? Czujesz poruszenie w ciele? Niejasny niepokój na przykład gdzieś w brzuchu. Może właśnie mówisz sobie: mam to za sobą. Lub, jeśli jest w Tobie ta ostrożność, która każe nam – kobietom ufać, ale sprawdzać, słyszysz siebie mówiącą: mam nadzieję, że mam to za sobą.
Zapraszam Cię do doświadczenia. Jeśli historia Małgosi z Tobą rezonuje, jeśli czujesz poruszenie, zrób coś dla siebie – daj temu uwagę. Potrzebujesz około 20 minut. Usiądź w ciszy, zadbaj, by nikt Ci nie przeszkadzał. Możesz zamknąć oczy, zapalić świeczkę czy kadzidełko – jak lubisz. Skoncentruj się na zdarzeniu ze swojej przeszłości. Jeśli to coś świeżego, coś co wzbudza emocje, tym lepiej.
Sprawdź JAK to czujesz. Nie chodzi o film, który wyświetla się przed Twoimi oczyma, nie chodzi o myśli jakie nachalnie wpychają się do głowy. Skieruj uwagę na stany. To może być smutek, znużenie, gniew, poczucie przytłoczenia, być może jakieś objawy somatyczne w rodzaju skurczu w którymś z mięśni albo ćmiącego bólu. Namierz to w ciele. Nie spiesz się. Niech energia płynie jak chce. To może potrwać. Oddychaj głęboko. Nie ma już samego zdarzenia, jest ciało, które mówi do Ciebie, jakiś punkt, a może jakaś dynamika rozprzestrzeniająca się gdzieś wewnątrz. Może to być kulka na wysokości klatki piersiowej, falowanie gdzieś w okolicy krtani, jakiś obraz w brzuchu. Cokolwiek się pojawia, jest właściwe, jest Twoje. Przywitaj to i poczuj.
………………………
Teraz, gdy już to masz, sprawdź czy jest takie miejsce w ciele, w którym czujesz spokój – może Ci w tym pomóc zasada kontrastu. Tamto było ciężkie, w jakiś sposób dyskomfortowe, to ma dawać ulgę.
Ponownie. Daj temu czas.
Dwa punkty. Pierwszy, punkt napięcia, rezonansu z przeszłym doświadczeniem, drugi, punkt spokoju, nieporuszenia. Gdy namierzysz je oba, otwórz dłonie, połóż wewnętrzną część prawej dłoni na punkcie (przestrzeni) spokoju, a lewą również wewnętrzną część na miejscu, w którym odczuwasz napięcie. (Tak jak na zdjęciu.)
A teraz powiedz sobie wewnętrznie lub na głos – jak wolisz:
wybaczam sobie
zawsze robiłam co mogłam
bazując na tym co było w danej chwili dostępne
ale to już przeszłość
a teraz jestem tu i teraz
uwalniam i odpuszczam

Poczuj co dzieje się z energią w ciele. Czy czujesz ruch? Co się tam odbywa? Jakie obrazy się pojawiają?
Oddychaj głęboko brzuchem (przeponą).
……………………….
Przywołaj przeszłe doświadczenie. Zobacz jakie energie wzbudzają się teraz. Czy jest tak samo? A może widzisz to całkiem inaczej?

Proszę podziel się z komentarzach swoim przeżyciem w sposób bezpieczny dla Ciebie. Sprawdźmy co się urodziło i dajmy sobie wsparcie.
Robiłam to ćwiczenie wiele razy. Sceny z przeszłości wyblakły. Zniknął wstyd, zmieszanie. Pojawiała się przejrzystość i lekkość. Stanęłam w pozycji obserwatora, który nie ocenia, a jedynie dostrzega.
Jak jest u Ciebie?

Historie zamieszczone na moim blogu respektują zasadę poufności sesji coachingowych, które przeprowadzam. Wszelkie przedstawione zdarzenia są fikcyjne.